W czasie deszczu i wakacji dzieci się nudzą…

Czyli kilka słów o tym, jak ogarnąć dzieci, które wakacje spędzają w domu.

W tym roku mamy bardzo długie wakacje i nie sposób je spędzić w całości wyjazdowo. Nie każdy też ma to szczęście, czyli babcie i dziadków pod ręką, więc pewnie większość dzieci kilka tygodni spędzi w domu.

Nie wiem jak wy, ale ja już wróciłam z urlopu i zanim dzieci się rozjadą na różne wyjazdy i obozy, to właśnie najbliższe kilka tygodni spędzą w domu. Dla mnie to dosyć trudny czas, bo pracując trzeba jakoś zapanować nad towarzystwem, które teoretycznie nie ma nic do roboty… najlepiej zdalnie zapanować.

Dzieci do lat 3 mają oczywiście opiekę całoroczną jakoś zorganizowaną, czyli robią to rodzice, babcie, opiekunki, żłobki i poza czasem naszego urlopu jest dość standardowo. Schody zaczynają się od przedszkolaków w górę. Z własnego doświadczenia pamiętam, że najtrudniej jest z przedszkolakami, szczególnie jeśli nie mają starszego rodzeństwa…. Ja ten czas szczęśliwie mam za sobą 🙂 i tym, którzy są na tym etapie, mogę tylko powiedzieć optymistycznie, że to szybko mija… A dzisiaj chciałam się skupić na trochę starszych delikwentach, czyli od podstawówki w górę.

Co zrobić z dziećmi, które wakacje spędzają w domu?

1. Zaplanuj “luźny” plan dnia.

Na przykład :
– poranna toaleta,
– śniadanie (wspólne albo każdy robi je sobie sam),
– godzina czytania (dotyczy dzieci z podstawówki, licealistom daję już spokój 🙂 ), a dla tych, co jeszcze nie potrafią czytać to godzina “plastyczna”, czyli rysowanie, wycinanie, itd.,
– prace domowe (samodzielne),
– obiad ,
– czas wolny (np. na spotkania z kolegami, wyjście do sklepu, itd lub jak mój Franek zażyczył sobie “godzinę plastyczną” – umowa polega na tym, że pozwalam na zabawę farbami i plasteliną i tym wszystkim, co grozi wielkim sprzątaniem (na ograniczonej powierzchni oczywiście),
– prace domowe (te pod okiem mamy, bo wtedy już jestem w domu)
– wieczorne kino rodzinne/ komputery, itd.

2. Wyznacz granice korzystania z ekranów

Nie wiem jak u Was, ale u mnie, gdybym na to nie zwracała uwagi, to od ekranów (gdyby moje dzieci je miały pod ręką) oderwał by je chyba tylko silny głód 🙂 . Dlatego generalnie musimy ustalać godziny, kiedy mogą korzystać np. z komputera. Ponieważ w ciągu roku szkolnego nasze stare playstation ze starą wersją fify jest zamknięte w szafie, w czasie wakacji pozwalamy je wyjąć i odkurzyć. Potem wyznaczyć godziny, kiedy mogą z niego skorzystać. Oczywiście punkt 1. bardzo pomaga w realizacji punktu 2.

3. Intensywne kursy dla początkujących i zaawansowanych

Kursy bardzo ciekawe (to moja opinia) i niektóre bardzo przydatne (to opinia nastolatków). W czasie wakacji dzieci mają dużo czasu i nie wisi nad nami zegarek, więc to idealny moment, żeby nabrały nowych umiejętności, takich jak na przykład… UWAGA! Obieranie ziemniaków!

Jeśli ktoś robi to po raz pierwszy (a mnie szlag trafia, że tak długo i koślawo, bo przecież zrobiłabym to sama sto razy szybciej i lepiej), to pod warunkiem, że zacznie zaraz po śniadaniu, na pewno zdąży do obiadu, a z każdym kolejnym dniem będzie coraz lepiej…

Tak, wakacje to idealny moment na zdobywanie różnych umiejętności dotyczące prac domowych.

U nas dla starszych trwa w tym roku intensywny kurs prania dla zaawansowanych. Kurs obejmuje nie tylko odpowiednią segregację brudnych rzeczy i obsługę pralek (mamy dwie różne i trzeba je obie ogarnąć), ale także dobieranie odpowiednich detergentów, programów, odplamianie, rozpoznawanie gatunków tkanin, itd. czyli wszystko, co dotyczy dobrego prania od początku do końca.

Dla młodszych odpaliłam od razu pierwszego dnia po urlopie kurs obierania i krojenia – zaczynając od wyżej wymienionych ziemniaków przez wszystkie inne warzywa i owoce. Można to robić bez pośpiechu i przy rytmach ulubionej muzyki. Całkiem fajna robota… :-).
Kurs popołudniowy obejmuje prasowanie dla młodszych – jednak wolę mieć nad tym oko…
W planie mam jeszcze kurs gotowania – kolejne etapy, (bo to kurs, który trwa u nas cały rok, i różne dzieci są na różnym etapie zaawansowania i mają też różne specjalizacje).

To bardzo ważny element wakacji, którego nie chcę przegapić ani zmarnować i który wymaga ode mnie sporego wysiłku, polegającego przede wszystkim na powstrzymywaniu się od wyręczania (bo ja sama zrobię wszystko lepiej i szybciej, i najlepiej żeby nikt mi nie przeszkadzał) , ale traktuję to jako wielką inwestycję, która bardzo szybko się zwraca.

4. The power of decluttering, czyli odgracanie

Na deser zostawiłam to, co ja osobiście lubię najbardziej, czyli niepospieszne porządki. W pierwszej kolejności wszystkich szpargałów szkolnych, ale także ogólnie wszystkich rzeczy (poza ciuchami, które “robimy” przed wyjazdami letnimi i zimowymi) typu zabawki, książki, gry i wiele innych skarbów, które niespodziewanie znajdują się na dnach szuflad i szafek.

To już nasz wakacyjny rytuał – robię to od wielu lat z młodszymi dziećmi. Starsze robią to same (“Come on, przecież umiem ogarnąć swoje szuflady”). Tak powstaje miejsce na nowy rok szkolny… Jesteśmy gotowi i możemy wyruszyć na szkolne zakupy zeszytów i innych “nowych szpargałów”.

5. Nuda

Ostatnia rzecz, która dobrze żeby wydarzyła się w wakacje to… nuda. Dobrze, żeby nasze dzieci zmierzyły się z czymś takim, jak nuda (oczywiście bez dostępu do internetu, gier komputerowych, tv – jednym słowem bez ekranów).

Dopiero wtedy wyzwala się ich kreatywność i inicjatywa. Nie bójmy się tego marudzenia, że im się nudzi. Bardzo dobrze. Niech się trochę ponudzi. Rodzice nie są od zabawiania dzieci i ciągłego organizowania im atrakcji, coraz bardziej wyszukanych.

Zrozumcie mnie dobrze – nie chodzi mi o to żeby nie bawić się z dziećmi – i młodszymi i starszymi, ale o to, by dziecko miało swój czas wolny, który samo musi zagospodarować. Coś wymyślić. Czasami dopiero w takich momentach dzieci odkrywają to, co lubią robić. A to bardzo ważne. Kiedy specjaliści od doradztwa zawodowego pomagają ci odkryć kluczowe kompetencje, często pytają o dwie rzeczy – co robiłabyś chętnie nawet gdybyś nie dostała za to pieniędzy, a drugie pytanie – co lubiłaś robić, kiedy miałaś czas i nie musiałaś się martwić o zarabianie pieniędzy. Dla naszych dzieci ten czas jest właśnie teraz.

6. Przyklej list do lodówki

Żeby to wszystko zadziało kluczowa jest skuteczna komunikacja. To znaczy dzieci muszą dokładnie wiedzieć, co mają w danym dniu do zrobienia. Dlatego na przykład przed wyjściem do pracy powieś na lodówce kartkę z listą zadań dla każdego, typu Franek – godzina czytania, obieranie ziemniaków, mycie szklanek i składanie skarpetek. Po powrocie łatwo je rozliczysz i unikniesz wymówek i skarg, w stylu “ale to Antek miał umyć truskawki” albo zwyczajnego “zapomniałem” ….

Po dobrze spędzonym dniu i wykonanych obowiązkach nawet zwykłe spotkanie z kolegami czy wyjście na lody smakuje jakoś lepiej niż po wielu godzinach “degręgolady”…

Udanego domowego lata 🙂

Dodaj komentarz